Archive for the ‘Archiwa z Dziennika Akademika’ Category

Kandydat na stanowisko pomorskiego kuratora oświaty

Monday, February 11th, 2002

Jerzy Kortas, 54-letni nauczyciel ze Starogardu Gdańskiego jest kandydatem na stanowisko pomorskiego kuratora oświaty. Jego kandydaturę wojewoda pomorski zgłosi dzisiaj ministrowi edukacji.

Po odwołaniu 10 grudnia ub. r. Andrzeja Jachnika ogłoszono konkurs. Do walki o stanowisko kuratora oświaty stanęło sześciu doświadczonych pedagogów. Po zapoznaniu się z ich osiągnięciami zawodowymi i programami działania, 9-osobowa komisja dokonała wyboru kandydata. Przedstawiciele ministerstwa edukacji, wojewody pomorskiego, samorządu wojewódzkiego oraz wojewódzkich struktur związków zawodowych rekomendowali wojewodzie Jerzego Kortasa.
- Kandydat przedstawił nie tylko swoją koncepcję pracy urzędu pomorskiego kuratora oświaty, ale również zwrócił uwagę na najważniejsze problemy oświaty pomorskiej i zaproponował sposoby ich rozwiązania – zapewnia Małgorzata Oszmaniec z Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu.

Autor artykułu: (jes.)

Lokomotywownia szuka właściciela

Monday, February 11th, 2002

Setki ton stali, szyny kolejowe i powybijane szyby w budynkach. Taki wygląda lokomotywownia przy ul. Krzywoustego w Słupsku. Niszczeje od sześciu lat.

Majątek znajdujący się na tym terenie wciąż jednak należy do PKP.
Obrotnice oraz kanały remontowe znajdujące się w halach dla lokomotyw pozalewane są wodą. Na niej unoszą się plamy zużytego oleju.
Dlaczego PKP do tej pory nie sprzedała obiektu?
- To nie jest takie proste – mówi Teresa Pyzik, dyrektor Oddziału Nieruchomości PKP Zakład w Słupsku. – Takich budynków w ewidencji mam ponad tysiąc. Pełniły one kiedyś specjalistyczną funkcję. Są to zazwyczaj bardzo duże pomieszczenia, na które trudno znaleźć kontrahenta.

Niektóre z budynków mają nawet po 3,5 tys. m.kw.
- Nie można ich sprzedać ponieważ ostatnio obroty firm zajmującymi się nieruchomościami spadł o 60-70 proc – mówią pracownicy kolei.
Zdaniem dyrektor Pyzik na razie trzeba czekać na ożywienie gospodarki.
- Cena nie jest wysoka – dodaje T. Pyzik – Kształtuje się na poziomie 40 zł za m. kw. Niestety obiekt nie nadaje się raczej do zaadaptowania. W grę wchodzi rozbiórka taka jak przy ul. Kołłątaja. Szyny też można byłoby sprzedać, ale koszt ich demontażu jest prawie taki sam jak koszt złomu. To się po prostu nie opłaca.

Autor artykułu: Marcin Kamiński

Międzyszkolny Konkurs Fryzjerstwa

Monday, February 11th, 2002

12 młodych fryzjerów wzięło udział w kolejnej edycji Międzyszkolnego Konkursu Fryzjerstwa Damskiego i Męskiego. Uczniowie klas trzecich, odbywający praktykę w zakładach rzemieślniczych zrzeszonych w słupskim Cechu Rzemiosł Różnych, wykazywali się umiejętnościami w wyciskaniu fal na mokro, strzyżeniu i czesaniu. Fryzjerzy męscy czesali palcami fryzurę użytkową, strzygli i czesali fryzurę klasyczną.

Grzebienie, szczotki, wałki, lakiery, żele, spinki, klamerki, piórka i puchowe kulki pomagały w tworzeniu przepięknych małych dzieł sztuki na głowach modelek. Wśród dziewcząt największym zainteresowaniem cieszyły się fryzurki krótkie, “roztrzepane” tworzące na głowie artystyczny, pozorny nieład.
- Najgorsze są fale. Bez lokówek, samymi palcami strasznie trudno jest je ułożyć – tłumaczy Iwona Muzyka, uczestniczka konkursu.
Zmaganiom przyglądali się mistrzowie.

- Wyciskanie fal na mokro jest konkurencją stworzoną dla podtrzymania tradycji. Kobiety nie noszą już fal, a nasze prababki układały je za pomocą żelku z siemienia lnianego. Teraz fale “utrudniają” zdawanie różnych egzaminów – przypomina Andrzej Mućko, mistrz szkolący, właściciel sieci zakładów “Natalia”. – Takie zawody odbywają się już tylko dzięki uporowi rzemieślników, którzy zrzeszeni finansują przedsięwzięcie.

Autor artykułu: aleksa

Rozmowa z Bogumiłą Kwiatkowską, pełnomocnikiem ds. wdrażania ISO w Starostwie Powiatowym w Tczewie.

Saturday, February 9th, 2002

Starostwo Powiatowe pracuje nad uzyskaniem systemu jakości ISO. Z czym się to wiąże i co ISO daje zwykłym mieszkańcom?

- Dla pracowników urzędu starania o uzyskanie ISO przede wszystkim wiążą się z pracą i mnóstwem szkoleń w zakresie wdrażania i certyfikacji Systemu Zarządzania Jakością. Uważamy, że dobrze zorganizowany system zarządzania pozwoli na uporządkowanie zakresu uprawnień i obowiązków pracowników. Dla naszych klientów ISO oznacza poprawę jakości pracy w naszym urzędzie. Przez to lepszy będzie wizerunek starostwa. Wierzę, że dobra praca spowoduje wzrost zaufania i zadowolenia naszych klientów.

Proszę przybliżyć naszym Czytelnikom czym jest system ISO.

- System jakości ISO jest zbiorem procedur, instrukcji i szeregu dokumentów opisujących sposób postępowania w danej firmie czy urzędzie. Podstawę systemu stanowi Księga Jakości z opisaną w niej Polityką Jakości czyli założeniami dotyczącymi systemu. Certyfikat uzyskuje się na trzy lata. I zapewniam, że nie można w tym okresie spocząć na laurach. Placówka jest systematycznie kontrolowana pod względem przestrzegania zasad systemu ISO.

Czy w takim razie pracownicy starostwa się szkolą, doskonalą swój warsztat pracy jaką jest służba społeczności lokalnej?

- Nie może być inaczej. Ubieganie się o certyfikat ISO zwiększa poczucie odpowiedzialności wśród pracowników. Już rok temu przeszkolono cały personel starostwa, czyli 65 osób, od władz powiatu zaczynając. One również musiały dokładnie zapoznać się z zarządzaniem jakością.

Autor artykułu: Marzena Tukalska

SAPARD później

Saturday, February 9th, 2002

Podczas konferencji ,Społeczno-gospodarczy rozwój regionalny w okresie przed i po akcesji Unii Europejskiej” Stanisław Dąbrowski, doradca ministra środowiska mówił, że fundusze SAPARD będą uruchomione na początku 2003 roku.

- Na skorzystanie z tego programu pozostanie nam tylko rok, jeśli uzyskamy pełne członkostwo w Unii w 2004 roku – wyjaśniał. – Szkoda jest znaczna, gdyż SAPARD może współfinansować projekty, m.in. dotyczące inwestycji w gospodarstwach rolnych, zalesiania, pomocy technicznej, poprawy infrastruktury oraz szkoleń zawodowych.

Doktor Barbara Koszułap z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie przedstawiła źródła finansowania inwestycji przed akcesją do Unii Europejskiej.

Autor artykułu: (G.W.)

Pobili starszą kobietę

Saturday, February 9th, 2002

Policji udało się zatrzymać trzech osiemnastolatków, mieszkańców Malborka, którzy włamali się do domu 77-letniej kobiety. Sprawcy pobili niepełnosprawną lokatorkę budynku przy ul. 500-lecia, a następnie ją okradli.

- Napastnicy zabrali alkohol oraz pieniądze. Splądrowali całe mieszkanie – mówi asp. szt. Bogusław Raczkowski, rzecznik prasowy komendanta powiatowego policji w Malborku. – Poszkodowana z ogólnymi potłuczeniami przewieziona została do malborskiego szpitala. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Stratę właścicielka wyceniła na 650 złotych.

Areszt
asp. szt. Bogusław Raczkowski
rzecznik prasowy komendanta powiatowego policji w Malborku
- 18-latkowie zostali przewiezieni do Policyjnej Izby Zatrzymań w Malborku i oddani do dyspozycji prokuratora rejonowego. Zamierzamy wystosować wniosek do sądu z prośbą o nałożenie na nich sankcji. Mężczyźni podejrzani są o poważne i brutalne przestępstwo. Będziemy dążyć do tego, by otrzymali tymczasowy areszt.
Fot. A. Winte

Autor artykułu: (Niki)

Nowe miejsca pracy

Friday, February 8th, 2002

W Karsinie rozpoczęto nową inwestycję. Prywatny inwestor buduje zakład prefabrykacji betonu. Jak na razie nie wiadomo jeszcze co dokładnie będzie tu produkowane, jednak już teraz można powiedzieć, że zakres możliwości produkcyjnych będzie bardzo szeroki.

- To co będzie tu produkowane zależeć będzie od potrzeb rynku – mówi Piotr Wilk, kierownik robót. – Obiekt powinien być gotowy najpóźniej za dwa miesiące.

Najważniejszym aspektem prowadzonej inwestycji są nowe miejsca pracy. Według zapowiedzi zatrudnienie może tu znaleźć nawet 20 osób, co przy obecnym bezrobociu jest nie bez znaczenia.

- Nowa inwestycja bardzo nas cieszy – mówi Roman Brunke, wójt gminy Karsin. – Dołożyliśmy wszelkich starań, aby budowa mogła ruszyć jak najwcześniej. Przy tak dużym bezrobociu, szansę na uzyskanie pracy dla mieszkańców gminy, trzeba po prostu wykorzystać.

Autor artykułu: Marcin Modrzejewski

Kto rozdaje karty we władzach miasta

Friday, February 8th, 2002

W kościerskiej Radzie Miasta nie ma już koalicji Samorządność – AWS. Przestała istnieć w minionym tygodniu. Jednak na rozwód zapowiadało się już kilka miesięcy wcześniej.

Niezorientowani mogą się obecnie zastanawiać dlaczego doszło do rozstania opcji, które wspólnie rządziły w kościerskiej Radzie Miasta od ponad trzech lat. W ten sposób poszły one w ślady swoich odpowiedników ze szczebla centralnego czyli Akcji Wyborczej Solidarność i Unii Wolności.

Wydarzenia, które miały miejsce na ostatniej sesji rady Miasta, czyli odwołanie ze stanowiska członka zarządu Teresy Preis z Samorządności, były tylko skutkiem dotychczasowych tarć. Przedstawiciele Samorządności twierdzą, że wszystko zaczęło się od sprawy diet dla radnych.

- Kiedy w listopadzie rezygnowałem z funkcji wiceprzewodniczącego rady, zaproponowaliśmy koalicjantowi na to stanowisko panią Teresę Preis – oświadcza Mirosław Ginter, przewodniczący Samorządności. – W ten sposób zwolniłaby miejsce w zarządzie. Chcieliśmy jednocześnie zmniejszyć liczebność zarządu, co jest uzasadnione trudną sytuacją budżetu miasta. Reakcja AWS na tą propozycję była negatywna.

Samorządność zaproponowała także koalicjantowi obniżenie diet o około 20 proc. I ta propozycja nie znalazła uznania w klubie radnych AWS.
Inaczej przebieg zdarzeń tłumaczy przewodniczący klubu radnych AWS w kościerskiej radzie, Kazimierz Maszk. Uważa, że kłopoty zaczęły się już w czerwcu 2001 r., kiedy z funkcji członka zarządu zrezygnował Piotr Słomiński (Samorządność). Decyzja ta była spowodowana tym, że objął stanowisko prezesa w spółce z o.o. ,Przychodnia”.

- Dopiero od tego momentu pojawiły się propozycje ograniczenia liczebności zarządu – stwierdza w specjalnym oświadczeniu przewodniczący Maszk. – Czyżby po jego odejściu, nie było nikogo godnego tego miejsca? Zaskoczeniem dla nas była również rezygnacja pana Gintera. Czy odejście tych dwóch osób skłoniło dopiero do refleksji nad wysokością diet?

Od momentu odejścia Piotra Słomińskiego zaczęło coś dziwnego dziać się we władzach miasta. Od tego momentu, a nawet jeszcze wcześniej, swoimi poczynaniami władze udowadniały, że zarząd potrafi działać w pomniejszonym składzie. Świadczą o tym poniższe wydarzenia. We wrześniu 2000 roku poważnemu wypadkowi uległ wiceburmistrz miasta, Ignacy Kostuch (AWS). Rehabilitacja trwała kilka miesięcy. Do pracy wrócił w lipcu 2001. Kiedy Piotr Słomiński odszedł w czerwcu 2001, do października tego roku jego miejsce nie zostało uzupełnione. Wreszcie na to stanowisko powołano Zbigniewa Klutha z Samorządności. Jednak po odwołaniu Teresy Preis wystąpił z szeregów klubu.

- Przykro nam, że w takiej chwili zrezygnował z członkostwa w naszym klubie Zbigniew Kluth, który z naszego ramienia wszedł do Zarządu Miasta – dodaje przewodniczący Ginter.
Podobnie jak radny Kluth postąpił burmistrz Zdzisław Czucha. Swoją decyzję uzasadnił następująco: – Nie mogę się pogodzić z taką linią polityki – uciął krótko podczas sesji. – Dlatego odchodzę.

Kiedy Samorządność rezygnuje z intratnych stanowisk samorządowych, członkowie AWS nie gardzą ich obsadzeniem. Za Teresę Preis na członka zarządu wybrano Feliksa Machuta, który na początku tej kadencji piastował już to stanowisko. Jednak wtedy znane były powszechnie konflikty pomiędzy nim, a burmistrzem Czuchą, szczególnie w kwestii gazyfikacji miasta. W efekcie tych niedomówień został odwołany. Zapytany przez Piotra Słomińskiego jak teraz będzie działał na rzecz gazyfikacji, Feliks Machut odpowiedział: – Uważam, że trzeba kontynuować tą sprawę i sądzę, że razem z całym zarządem w wypracujemy konkretne rozwiązania.

Obecnie siedmioosobowy skład zarządu zdominowany jest przez AWS. Reprezentują go Celina Drozdowska, Robert Fenig, Ignacy Kostuch, Roman Szeleziński oraz Feliks Machut. Swojego człowieka AWS ma także w prezydium Rady Miasta. Jest nim Kazimierz Stoltmann.

Analiza konfliktu, który ma miejsce na najwyższych szczeblach władz miejskich pozwala sądzić, że ów zatarg dotyka całkiem przypadkowych osób np. Łucji Ptaszyńskiej, kierownik Oczyszczalni Ścieków i Ujęcia Wody w Kościerzynie.
- Zarzucono mi, że nieprawidłowo przygotowałam wniosek o wydanie pozwolenia wodno – prawnego na odprowadzenie ścieków, co jest ewidentną nieprawdą – powiedziała nam Łucja Ptaszyńska.

Pani kierownik na razie nie chce więcej mówić o atmosferze panującej wokół tego zdarzenia. Nie ukrywa, że to wszystko odbija się na jej zdrowiu. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że będzie swoich praw dochodzić na drodze sądowej.
Powiązanie sprawy oczyszczalni z posunięciami władz jest widoczne. Coraz częściej mówi się w kuluarach, że jej miejsce ma zająć Robert Fenig.

Podobnie jak przedstawiciele władz centralnych, prominenci partyjni z kościerskiego terenu twierdzą, że w tym wszystkim nie chodzi o pieniądze. Może i nie, ale każdy obywatel tej ziemi ma prawo wiedzieć jakie uposażenia biorą osoby będące u steru władzy. Chcą też wiedzieć czy wszystko odbywa się legalnie. I tutaj pojawiają się pytania, które stawia Samorządność. Obecnie dwóch członków zarządu z ramienia AWS prowadzi, lub w czasie pełnienia tej funkcji prowadziło działalność gospodarczą. Czy robią zgodnie z prawem, okaże się niebawem.

ZAROBKI SAMORZĄDOWCÓW MIASTA KOŚCIERZYNA

Pensje (brutto)
* Burmistrz miasta – 8654,25 zł
* Wiceburmistrz – 6831,26 zł
Ryczałty (to co dana osoba otrzymuje na rękę):
* Przewodniczący Rady Miasta – 1803,37 zł
* Wiceprzewodniczący RM – 1352,53 zł
* Członkowie zarządu – 1352,53 zł
* Przewodniczący komisji stałych – 675,73 zł
* Zastępca przew. komisji – 540,15 zł
* Radny – 450,84 zł

Autor artykułu: Maciej Wajer

Będą badać wodę w innych powiatach

Friday, February 8th, 2002

Powiatowa Stacja Sanitarno – Epidemiologiczna w Kościerzynie została wytypowana przez Pomorskiego Inspektora Sanitarnego w Gdańsku do prowadzenia badań monitoringowych wody, zgodnych z normami Unii Europejskiej, na terenie województwa pomorskiego. Oprócz niej do tego celu wyznaczono jeszcze Gdynię. Jednak do przeprowadzanie powyższych zadań niezbędna jest nowa baza lokalowo-laboratoryja i pieniądze na jej adaptację.

- Wprowadzenie monitoringu jakości wody do picia obejmie nie tylko nasz powiat, ale również kartuski, starogardzki i bytowski – wyjaśnia Grażyna Greinke, kierownik oddziału higieny komunalnej w kościerskim sanepidzie. – Ponadto nowa baza umożliwi badanie wody do picia na potrzeby jednostek administracyjnych i gospodarczych. Dzięki wytypowaniu naszej placówki możliwe jest uruchomienie badań środowiskowych dotyczących szkodliwych czynników w środowisku pracy.
Decyzja wojewódzkiego inspektora stanowi ogromną szansę nie tylko dla samej Kościerzyny, ale i dla całego powiatu. Jest to ważne w obliczu rozpoczęcia starań przez Kościerzynę o zyskanie statutu uzdrowiska.

Bardzo ważnym elementem całej sprawy jest szansa na powstanie nowych miejsc pracy, szczególnie dla młodych ludzi, którzy m.in. kończą studia na kierunkach związanych z pracę w stacjach sanitarno-epidemiologicznych.
- Jestem na piątym roku geografii z ochroną środowiska – powiedziała nam Janina K., mieszkanka gminy Kościerzyna. – Zdaję sobie sprawę, że będę miała kłopoty ze znalezieniem pracy. Jednak rozszerzenie działalności naszego sanepidu napawa mnie nadzieją na zatrudnienie.

W Warszawie jest już sprzęt o wartości 1 mln zł, który ma służyć naszemu regionowi. Został on zakupiony za środki unijne w ramach funduszu PHARE. Zarząd powiatu zdecydował się przekazać sanepidowi dwie kondygnacje w budynku po starym szpitalu. Muszą one być zaadaptowane, na co jednak brakuje stacji pieniędzy, ponieważ wstępny koszt oscyluje w granicach 900 tys. zł. W tej sytuacji potrzebna jest pomoc wielu instytucji. Jeżeli nie uda się zebrać odpowiednich środków, decyzja Pomorskiego Inspektora Sanitarnego może być cofnięta i z tej niepowtarzalnej okazji może skorzystać inne miasto. Dlatego w tej sytuacji ważna jest każda złotówka, nawet od prywatnego darczyńcy.

WIELKIE WYRÓŻNIENIE

Edmund Kujach – Czyżewski, dyrektor PSSE
- To wielkie wyróżnienie, któremu będziemy się starać sprostać. Jednak sama wysokowyspecjalizowana kadra nie wystarcza. Do realizacji zadań niezbędne są określone warunki lokalowe, które dzięki przychylności Zarządu Powiatu możemy stworzyć. Środki finansowe, które są potrzebne na dostosowanie pomieszczeń przekraczają nasze możliwości i w związku z tym liczę na pomoc innych instytucji.

SZANSA DLA POWIATU

Wiesław Baryła, wicestarosta kościerski
- Jest to ogromna szansa dla naszego powiatu i szkoda byłoby ją zmarnować. Korzyści z tej decyzji płyną dla różnych środowisk, ale najważniejsze jest to, że mogą powstać nowe miejsca pracy. Chociaż organem prowadzącym dla sanepidu jest wojewódzki inspektorat, to zdecydowaliśmy się przekazać lokal na prowadzenie działalności. Mam nadzieję, że uda się tą sprawę doprowadzić do szczęśliwego końca i już niedługo pracownicy stacji przeniosą się do nowej siedziby.

Autor artykułu: Maciej Wajer

Jeden szpital – dwie rady

Thursday, February 7th, 2002

W słupskim Wojewódzkim Specjalistycznym Samodzielnym Szpitalu istnieją dwie Rady Ordynatorów. Przewodniczącym jednej jest Wiesław Pieniążek, ordynator oddziału okulistyki, a drugiej Ryszard Stus, ordynator oddziału Intensywnej Terapii dla Noworodków.

- Nic nie wiem o tym, żeby pan Pieniążek był przewodniczącym Rady Ordynatorów – wyjaśnia Andrzej Piotrowski, dyrektor słupskiego szpitala. – Odbyło się zebranie, z którego sporządzony jest protokół, jest lista obecności. Na zebraniu przeprowadzono tajne wybory, w wyniku których przewodniczącym Rady został pan Ryszard Stus.
Rada Ordynatorów została powołana jako organ doradczy dyrekcji.

- Nie sposób jest kierować jednoosobowo tak dużą placówką – dodaje Piotrowski. – Za wszystkie decyzje i tak odpowiadam sam, ale potrzebuję głosów doradczych w sprawie jakości usług, leczenia chorób, czy negocjacji z kasą chorych. Ordynatorzy poszczególnych oddziałów najlepiej znają specyfikę i potrzeby podległych sobie placówek, dlatego ich głos jest dla mnie ważny.

Nikt mnie odwołał

Wiesław Pieniążek
ordynator oddziału okulistyki
Zostałem wybrany na pierwszym zebraniu, jeszcze w czasie kiedy obecny dyrektor słupskiego szpitala pełnił obowiązki dyrektora. Prawnik napisał statut dla naszej rady, za który osobiście zapłaciłem. Rada miała być organem doradczym dyrekcji, pomocnym przy podejmowaniu ważnych decyzji. Potem było kolejne zebranie, już kiedy Andrzej Piotrowski został powołany na stanowisko dyrektora przez Urząd Marszałkowski, i wybrano kolejnego przewodniczącego. Mnie jednak nikt nie odwołał.

Wybrano mnie

Ryszard Stus
ordynator oddziału
Intensywnej Terapii dla Noworodków
Przeprowadzono drugie wybory, bo okazało się, że muszą być tajne. I wybrano mnie na przewodniczącego Rady. Pierwsza Rada ukształtowała się z lekarzy, którzy sami zgłosili swoje kandydatury. Czekamy w tej chwili na pierwsze zebranie, podczas którego przedstawimy nasze wnioski. Dopiero wtedy będę mógł powiedzieć coś więcej. Poprzedni dyrektor rządził sam, pan Piotrowski chce korzystać z naszych opinii, dlatego powstała Rada Ordynatorów.

Autor artykułu: JJ